Co robisz po godzinach?
Dziennikarka projektująca biżuterię, ginekolog–portrecista, projektantka mody, która na co dzień jest negocjatorem biznesowym. Po całym dniu pracy z chęcią oddają się swoim pasjom. To ich sposób na życie i oderwanie się od codzienności.
Dziennikarka Radia Szczecin, Grażyna Górkiewicz z wykształcenia jest artystą–plastykiem. Na studiach zajmowała się konserwacją zabytkowych mebli oraz tworzeniem witraży. Mimo, że jej dzień wypełniony jest dziennikarskimi obowiązkami, nie porzuciła swoich zamiłowań. Obecnie zajmuje się projektowaniem biżuterii.
— Gdy tworzę, przenoszę się w zupełnie inny wymiar — opowiada. — Odpoczywam i odreagowuję po całym tygodniu pracy, odrywam się od codzienności — dodaje.
Biżuterią obdarowuje przyjaciół, znajomych, czasem robi ją na specjalne zamówienie. Materiały na których pracuje to szkło, drewno, metal. Powstaje z nich nie tylko biżuteria, ale także świeczniki i instalacje.
— Czasem zdarza się, że widzę zachwyt w oczach ludzi, gdy widzą moje rękodzieła i to sprawia mi ogromną satysfakcję, daje poczucie, że to co robię ma sens — dodaje Grażyna Górkiewicz.
Modna negocjatorka
Trudne negocjacje, stresujące rozmowy, praca na najwyższych obrotach, to codzienność Arlety Duvellager. Z zawodu jest negocjatorem międzynarodowym. Od paru lat projektuje odzież, jej specjalnością są sukienki.
— Sukienka jest dla mnie kwintesencją kobiecości, tak jak wygodne buty niesie mnie w świat. Chroni mnie jak tarcza. Jest manifestacją mojej wewnętrznej energii. Mając ją na sobie wiem, że ruszam w świat — mówi Arleta Duvellager.
Stworzyła kolekcję osiemnastu modeli o nazwie „Algorytm miłości 1+1=1”. Każda z sukni jest unikatowa, ma swoją nazwę i filozofię. Pani Arleta sama jest najlepszą reklamą swoich dzieł. Uwielbia sukienki i wygląda w nich znakomicie. Jak mówi, od jakiegoś czasu przestała ubierać się w butikach, chociaż chętnie do nich zagląda w poszukiwaniu inspiracji.
— Moja kolekcja to efekt wieloletniej współpracy z kobietami, przemyśleń i różnorodnych doświadczeń — dodaje. — Każdy z projektów jest jedyny w swoim rodzaju, stworzony z myślą o kobietach i dla kobiet.
Portret lekarza
Mieczysław Chruściel jest uznanym ginekologiem od wielu lat. Zawsze towarzyszyła mu też jego wielka pasja – malarstwo.
— Mylę, że gdyby nie rodzice zostałbym artystą plastykiem, jednak oni chcieli dla mnie „solidnego zawodu”, dlatego zdecydowałem się na Pomorską Akademię Medyczną — śmieje się Chruściel.
Swoją pasję malarską rozwija od ukończenia studiów. Maluje intuicyjnie, zazwyczaj używa farb olejnych. Tematem jego prac jest człowiek, jego modele to koledzy, naukowcy, aktorzy, lekarze i oczywiście rodzina. Ma na swoim koncie m.in. „Poczet Rektorów Pomorskiej Akademii Medycznej”, jest twórcą „Galerii pod bocianem”, zorganizował wiele wystaw.
— Pamiętam swoje pierwsze honorarium za obraz. Był to portret szefowej szpitala misyjnego w Nigerii, malowany na desce. Były lata osiemdziesiąte, zadowolona pani doktor poprosiła mnie o numer konta — wspomina. — Ku mojemu zdziwieniu na konto przyszła zawrotna jak na tamte czasy kwota 2000 marek niemieckich! — dodaje.
Przez większość życia zawodowego malarstwo było dla niego drugoplanowym zajęciem. Ostatnio jednak w związku z dużą ilością zamówień, maluje niemal codziennie. Daje mu to dużo satysfakcji.
— Moim ogromnym sukcesem życiowym jest to, że przez większość życia udało mi się być wolnym malarzem, ale także wykonywać wolny zawód lekarza — mówi dr Chruściel. — Teraz kiedy bliska jest mi zasłużona emerytura, chyba radośnie zabrzmi wyznanie ginekologa–portrecisty: nareszcie twarze!




